10. Niejaką siłę posiadać, czyli kobieta o seksapilu..

 

 

W końcu wolny dzień, albo nie. Inaczej wolne przedpołudnie. Nie trzeba się zrywać z rana o 4 by być w pracy na 6 i tam spędzić 11h, by wrócić do domu kompletnie zmęczonym i wrakiem człowieka, który marzy tylko o śnie. Dzisiaj na 16, więc chwilkę mam. Do północy, ciekawe jak ja wrócę do domu i o której przede wszystkim.

Do rzeczy.

Włączam przeglądarkę internetową ze stroną główną, a tam artykuły: „Katarzyna W. w prokuraturze pokazała trochę ciała i nową fryzurę”; „Co za piersi. Obejrzyj dokładnie”; „Gdzie podziały się jej majtki”; „Przyłapani w miłosnym uścisku na plaży” i wiele wiele innych.  Dlaczego świat kręci się wokół seksu? Co to w ogóle znaczy i dlaczego wszystko inne musi być sexi? Na czym to w ogóle polega.

Zacznę od definicji. Seksapil. Czym jest? Po wpisaniu hasła w wyszukiwarce oznacza on atrakcyjność fizyczną, erotyczną. Pamiętamy piosenkę Justyny Steczkowskiej ? Kobieca atrakcyjność jest z kolei atutem, skutecznie wykorzystywanym przez panie w wielu życiowych sytuacjach. Ten atut, inaczej nazywany seksapilem. Ale czy, aby na pewno?

Seksapil to przede wszystkim energia, siła życiowa, coś co sprawia, że stoi 300 osób i patrzą tylko na Tę jedną.  Odkąd bacznie obserwuję dzieci, jestem pewna, że my się z tą siła rodzimy. Umówmy się, można nauczyć się dobierać spódnicę do bluzki albo scedować to na kogoś innego, ale „mocy” nauczyć się nie da. Albo się ja ma, albo nie. A jak się ją ma, to się ma również ogromny kapitał. Seksapil nie ma ani płci, ani wieku.

Powróćmy więc do pytanie, dlaczego świat kręci się wokół seksu?
„Seks” to mocno przereklamowana sprawa. To znaczy podniesiona do zbyt wysokiej rangi, co w konsekwencji spycha w cień sam seks, jego delikatną naturę i wiele innych ważnych aspektów życia. Dzisiaj wszystko musi być „sexy”, to ogromnie deprymujące. Czytałam ostatnio o coraz bardziej powiększającej się grupie ludzi, którzy są orientacją „zero”, absolutnie obojętni seksualnie. I myślę sobie, że to jakaś przeciwwaga do wszechobecnych sexy wiertarek i sexy naczyń stołowych.

Równowagi w sferze seksualności potrzebuje zwłaszcza natura kobiety. Mężczyźni są inaczej skonstruowani, oni w większości z seksu czerpią siłę, energię, co zapewne jest związane z tym, by nie pozwolić umrzeć gatunkowi. Dla nas, kobiet, staję się to jednak nadmierną presją. Zachęcając, a wręcz przymuszając do tego, byśmy nieustannie były atrakcyjne, nie daje się nam prawa do przeżywania naturalnych okresów wstrzemięźliwości, które kiedyś były oczywiste i dla kobiet, i dla mężczyzn. Jeszcze 100 lat temu, gdy kobieta nie mogła albo nie chciała być blisko z mężczyzną, dawała mu to do zrozumienia, nosząc przy ubraniu np. czerwoną różę. Piękny język kwiatów umożliwiał niegdyś ludziom rozmawianie o swoich uczuciach i stanach emocjonalnych subtelnie, nieodwołalnie i bez zbędnych słów. Albo ten cudowny, ale trudny i jakże potrzebny psychice i ciału kobiety czas połogu, kiedy odsuwa się od mężczyzny w krąg kobiet, by przeżyć zachodzące w niej zmiany i wyjść z niego wzmocniona i upewniona w swoim macierzyństwie.

My kobiety dzisiaj nie dajemy sobie szansy, żeby czasem nie być sexy, a to jest przecież potrzebne, by skupić się na innych strefach życia, by móc być bogatszą o własne doświadczenia.

Dla mnie sexy jest prawda i naturalność, pogoda, która wynika z wewnętrznej zgody i harmonii. Znam kobiety, emanujące pięknem i głębokim seksapilem, siła kobiecości. Taka Kobietę spotkałam wczoraj w autobusie. Miała w sobie to „coś”, pamiętam Jej uśmiech. Rzadko się spotyka osoby, które potrafią się uśmiechnąć bez powodu do nieznajomego w autobusie, powiedzieć komplement drugiej osobie, a na koniec pożegnać się i pożyczyć miłego dnia.
Kobieta może mieć długie, sztuczne, doczepiane włosy i buty z czerwonymi podeszwami nawet za zyliard dolarów, ale jeśli nie ma samoświadomości, jeśli nie czerpie radości z życia, jeśli nie ma wiedzy o sobie, to nie jest sexy. I jestem pewna, że nie jest też sexy, dla prawdziwych facetów, na jakich nam tak naprawdę zależy.

Myślę, że łatwo odróżnić prawdziwą, płynącą ze środka kobiecą energię od tej fałszywej, sprowadzającej się do jakichś zewnętrznych sztuczek. I ta Kobieta wczoraj była prawdziwą kobietą z emanującą siłą wewnętrzną….

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „10. Niejaką siłę posiadać, czyli kobieta o seksapilu..

  1. ~Ola pisze:

    W dzisiejszych czasach my kobiety,to obiekt pożądań.
    Piękne,zawsze zadbane,często ze sztucznym ,przyklejonym uśmiechem na twarzy.W życiu coraz częściej jest nam nie do smiechu.Kobieta bez naturalności,bez tego normalnego uśmiechu jest „manekinem”.
    Twoje ostatnie zdanie mówi samo za siebie.
    Nie dajmy się modzie i wymaganiom,bądźmy tylko kobietami.
    Pozdrawiam serdecznie.

  2. ~Lady Inoue pisze:

    Generalnie to przykre, że sprzedaję się tylko sex, przemoc i pieniądze. W mediach praktycznie nic już innego nie ma i niczym innym nie potrafią zwabić widza. Myślę, że świadczy to o tym, jak bardzo człowiek dał się zdegenerować. W erotyce już nie wystarczy obnażona kostka, osłonięte ramiona czy plecy, teraz kobieta musi być w co najwyżej bieliźnie.

    A co do wrodzonego seksapilu to przypomniał mi się cytat z Coelho:
    „…można uwieść mężczyznę, ubierając się jak każda inna kobieta, którą mógł spotkać w biurze, w pociągu czy na przyjęciu u przyjaciół żony.” /Jedenaście minut/

  3. ~seks telefon pisze:

    Zainteresowało mnie mocno

  4. Posiadasz talent literacki

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>