33. Na wf-ie nie, z Chodakowską tak!

Witajcie,

w okół nas tyle się dzieje, tyle inspiracji do podjęcia jakiegoś tematu i napisania o nim… Jednak ja mam poważny problem ze sobą; bowiem nie potrafię pisać krótko na dany temat. ;)

***
Pewnie obiła Wam się o uszy ogólnopolska akcja: „Stop zwolnieniom z wf-u”. Twarzą kampanii jest Ania Lewandowska, prywatnie żona Roberta Lewandowskiego, zawodowo trenerka sportowa i katareczka. Akcja ma na celu promowanie aktywności fizycznej w szczególności w grupie nastolatek. Wiecie, ze 23% gimnazjalistek regularnie przynosi zwolnienia i ponad 40% licealistek?

W spotach reklamowych da się zauważyć, że sport to nie tylko kształtowanie mięśni, ale i również charakteru; sprawność fizyczna pomaga uniknąć problemów, tymi akurat w jednej z reklam były powyciągane nogi i porozrzucane plecaki, gdzie przejść się nie da.

Powodów, czy tzw. wymówek by nie ćwiczyć jest wiele, począwszy od lenistwa, braku chęci, wstydu (niektóre dziewczyny w wieku dojrzewania, chcą uniknąć komentowania i żartów ze strony kolegów), nadwagi, a skończywszy na tzw. modzie „Kasia nie ćwiczy, to ja też”…

Powszechnie wiadomo, że brak ruchu jest jedną z głównych przyczyn rosnącej wśród dzieci i młodzieży otyłości, a także wad układu ruchu (przede wszystkim płaskostopia i wad postawy) oraz chorób układu krążenia.

Nasze ciało, bez żadnego wysiłku fizycznego, przeradza się w tzw. bałwanka, dokucza nam oponka na brzuszku, wystające boczki, niezbyt zgrabne nóżki. W okresie wakacyjnym wstydzimy się wyjść w spódniczce, bo widać nasze wielkie kopyta, a spod ulubionej bluzeczki wystaje ciałko. Kochanego ciałka nigdy za wiele, więcej powierzchni do kochania, jak to się zaczęło mówić. Siedząc wygodnie przed laptopem, objadając się chipsami, frytkami zwykliśmy narzekać na swój wygląd, nic z tym nie robiąc. Marzymy o idealnych sylwetkach, niczym z reklam tv, tylko że na marzeniach to się kończy. Jesteśmy bowiem zbyt leniwi.

Szukamy na internecie, jak zgubić parę kilo bez ćwiczeń. Dziewczyny wolą się głodzić, nie jeść przez tydzień, by tylko schudnąć. Siedząc na jednym z portali społecznościowych z zazdrością oglądamy zdjęcia z wakacji naszych znajomych, patrząc jaką mają figurę.
Natrafiamy na stronę jednej z bardziej rozpoznawalnych trenerek sportowych, Ewy Chodakowskiej, która na swoim portalu ma ponad milion lajków. Przeglądamy dodane przez nią metamorfozy Kobiet, które powiedziały sobie dość i zaczęły ćwiczyć i wzdychamy do monitora, że też tak byśmy chciały. Tylko mamy problem: nie chce nam się; trudno podnieść swoje cztery litery, wygospodarować 40 minut, by włączyć trening i zawalczyć o siebie, o swoje ciało.

A dlaczego Ewa ma tyle zwolenniczek? Kobieta pokazuje jak ćwiczyć, trafia do każdej z osobna, trening z nią jest przyjemnością mimo wylewania hektolitrów potu. Wie kiedy i co powiedzieć, by dodać sił. Ewa organizuje też otwarte treningi, na których można osobiście z nią poćwiczyć.

Chodakowska obiecuje pierwsze efekty ćwiczeń po 3-4 tygodniach, długo? A jak długo siedziałaś na czterech literach i objadałaś się? No właśnie. Trzeba się zmobilizować i zacząć działać, by w końcu móc stać przed lustrem, szczerze uśmiechnąć się do siebie i być z siebie zadowolonym :)

Nie twierdzę, by każda z nas ćwiczyła z Chodakowską, może macie swoje ulubione treningi, zacznijmy się ruszać :) Tylko od razu nie zaczynajmy od biegać, to zbytnie obciążenie dla stawów, zwłaszcza gdy są one zastałe…

Kobietki, zacznijmy coś robić tylko dla siebie, dla swojej osoby, zawalczmy o siebie, bądźmy z siebie zadowolone!

Ten wpis został opublikowany w kategorii po prostu i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

19 odpowiedzi na „33. Na wf-ie nie, z Chodakowską tak!

  1. ~xyz pisze:

    Musimy się motywować nawzajem ;) A co do lekcji wf-u, to są po prostu nudne. Od lat nic się nie zmienia. Wszystko będzie lepsze od fikołków, rzutu piłką lekarską (do dziś nie wiem czym służy to ćwiczenie heh), pchnięcie kulą, lekkoatletyka i skoki w dal…no nuuuudaa niesamowita ;)

    • Sercem_Kobiety pisze:

      To prawda, nie ma pomysłu na lekcje wf-u, nadal się biega, rzuca piłką, skacze przez kozła,gry zespołowe (siatkówka, koszykówka) albo po prostu „róbta co chceta” …
      Ale motywacja i doping z drugiej strony musi być, a co! :D :)
      Pozdrawiam ;)

  2. ~ja i moje urwisy pisze:

    Czyli żeby moi chłopcy zgrubli i przestali straszyć wystającymi żebrami muszę im zwolnienia z w-fu dać…

    • Sercem_Kobiety pisze:

      No widzisz ;)
      Zobacz jaki prosty sposób :)
      Widocznie Twoi chłopcy mają taką naturą, przemianę materii :) Lepsze to niż otyłość, która nie pozwala normalnie funkcjonować.

      Pozdrawiam ;)

  3. A ja przez ostatnie półtora roku schudłam 12 kg wzbudzając zaciekawienie otoczenia, zazdrosne spojrzenia i miłe komentarze, jaka to się ze mnie laska zrobiła. Moją aktywnością jest nordic walking (dwugodzinne wypady na ponad 10 km intensywnego marszu) 1-2 razy w tygodniu, czasem trochę rowerka stacjonarnego w domu, gdy pogoda nie sprzyja. Nie trzeba cudów na kiju, tylko trochę samodyscypliny w zażywaniu ruchu i ograniczaniu tuczących produktów spożywczych. A podobno po pięćdziesiątce trudno schudnąć. Bzdura!
    Pozdrawiam :)

    • Sercem_Kobiety pisze:

      Ooo Kochana, to gratuluję!! Jestem z Ciebie bardzo dumna!

      Nie ma to jak spojrzenia zazdrosnych znajomych, jeszcze bardziej nas motywują ;)

      Pozdrawiam :)

  4. ~Pelasia pisze:

    Ja w-f zawsze lubiłam, teraz jestem leniwiec, ciągle sobie obiecuję, że zacznę i tak schodzi. A samopoczucie po ćwiczeniach jest super, nie ten sam człowiek. Pozdrawiam

  5. ~awiola pisze:

    Dla mnie lekcje w-f w szkole były najgorszym koszmarem. Nie znosiłam się rozbierać w trakcie lekcji, nie mieć możliwość się wykąpać itd. Nie mówiąc o braku pomysłu na same lekcje.

    • Sercem_Kobiety pisze:

      I muszę Ci przyznać rację. Najgorsze na zajęciach wf-u to niemożność wymycia się później… Najgorzej jak te zajęcia były między innymi lekcjami, a później się siedziało spoconym i niezbyt miło pachnącym na pozostałych zajęciach… W szczególności uprzykrzało to życie nam, młodym kobietkom..

      Pozdrawiam ;)

  6. ~grafitowy pisze:

    Wydaje mi się, że tu może też winę ponoszą nauczycielu WF’u. Pamiętam, że u mnie dziewczyny nie lubiły ćwiczyć, bo coś tam i coś tam. Dlatego organizowały lewe zwolnienia. Facet „za dużo” wymagał i wolały się nie przemęczać. Swoją drogą średnio mi się uśmiecha siedzieć spoconym przez kolejne godziny lekcyjne ;)

    • Sercem_Kobiety pisze:

      Dokładnie, to też jest problem. Aktywność fizyczna jak najbardziej wskazana, gdyby były tylko do tego odpowiednie warunki…

      Pozdrawiam ;)
      A.

  7. ~Mona Lisa pisze:

    Ważny temat poruszyłaś. Fajnie, jakby na początek ludzie (bo przecież problem nie tylko dziewczyn i kobiet dotyczy) zaczęli zwyczajnie trochę chodzić na własnych nogach, zamiast wszędzie dojeżdżać samochodem i wjeżdżać windą. Pozdrawiam :-) .

  8. ~Emka pisze:

    A ja powiem tak: przez całą prawie klasie maturalną miałam zwolnienie z wf-u. Natomiast po szkole chodziłam na basen, biegałam i w domu ćwiczyłam co najmniej 30 minut. Miałam problemy z kręgosłupem ale oprócz tego lubiłam po prostu być aktywna. Zatem dlaczego opuszczałam lekcje? Ano dlatego, że było to dla mnie stratą czasu. Wolałam wyjść wcześniej i kuć do egzaminu. Lekcje wf-u w większości szkół są nudne. Mało która dziewczyna kocha grać w koszykówkę, mało która licealistka ma potrzebę uczyć się stawania na rękach, bo się boi albo krępuje. Za to prawie każda biegłaby na fitness :)

  9. ~viola pisze:

    Ja dopiero w liceum pokochałam wf, bo nauczycielka miała na niego pomysł i z miłą chęcią wykonywałam coraz to nowe wyzwania i to dodało mi takiej niesamowitej odwagi, zupełnie zmieniło mój sposób bycia :)

  10. ~magdziewajka pisze:

    Ja mysle ze czasy sie zmienily, dzieci kiedys calymi dniami biegaly a do domu wracaly pod przymusem, teraz nie widac ich wcale. Nic dziwnego ze nie potrafia wykonac najprosyszych cwiczen ze sa slabe i ze nie chca chodzic na w-f bo wstyd :/ Za moich czasow wstydem bylo miec takie zwolnienie :/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>