37. O tym, co mnie wkurza, czyli o zapomnieniu zasad savoir vivre…

Witajcie ;)

Dawno mnie tu nie było, dawno nie pisałam i również, przyznaję się bez bicia, nie zaglądałam do Was. Wybaczcie. Ostatnio dużo się u mnie dzieje, ale nie o tym dziś.

Poprzednio udostępniłam wpis Ku pokrzepieniu, dziś jednak chciałabym zwrócić uwagę na kilka kwestii, które mnie bardzo nurtują w życiu codziennym, publicznym.

Dużo i często podróżuję, póki co, środkami komunikacji miejskiej i zauważam różne sytuacje, które wywołują u mnie poruszenie stwierdzające nieznajomość zasad savoir vivre. Podstawowych zasad życia codziennego.

Co mnie wkurza i na co nie mogę patrzeć?  A no…

Wsiada do autobusu chłopaczek, lat. ok 25-30max., szturmuje starszą panią, by usiąść przy oknie. Szacunku chłopie! To jednak nic. Chłopak słucha muzyki, na słuchawkach, ale tak głośno, że słychać go na drugim końcu autobusu. Żuje gumę, ciamkając. Gdy już stwierdził, że „wyżuł” całą przykleja na spód siedzenia na którym siedzi….

Następnie wsiada pani. Ładna, zadbana, widać do pracy jedzie, bo z teczką i laptopem. Wyciąga telefon.
– No Zośka, w końcu jadę, teraz mogę gadać, w domu przy tym chu*u się nie da, wszystko podsłuchuje a potem awantury robi… (…) No, ty wiesz że ten debil chciał się wczoraj bzykać, bo mu pałka stała i nie chciał sam sobie spuścić. Nie no co ty, udostępniłam mu się, ale zero przyjemności, popychał jakby był zdrewniały, w sumie wiesz to tylko max 5 minut więc się później wymyłam i miałam spokój.  (…) itp. itd.
I tak jeszcze z 20 minut.

No droga pani! Takie słowa z ust z tak ładnej kobiety?? Nie sądziłam, że kobiety są w stanie opowiadać o swoim życiu intymnym w tak bezpośredni sposób na forum nieznanych osób, którzy przysłuchiwali się z otwartymi ustami. Prawdę mówiąc nie sposób było tego nie słyszeć, bowiem pani bardzo głośno rozmawia przez telefon.

Godziny szczytów, i porannych, i popołudniowych. Wiadomo, na zdrową logikę, że ruch jest wówczas spowolniony i są korki. Mpk również w tym uczestniczy. To powiedz mi dziewczyno dlaczego dzwonisz na infolinie ze skargą, że autobus miał być 5 minut temu, a widzisz co się dzieje na ulicy…? Rozumu trochę! Wiadomo, że w godzinach 7:30-9 jest zwiększony ruch, ludzie jadą do pracy, ty też, ok, to wyjedź wcześniej, a nie dzwonisz na infolinię, która nic nie pomoże, bo kierowca jest w drodze. Gdybyś nie czekała na autobus, to byś stała w korku. Proste. Rada? Wyjedź wcześniej.  

Nie wspominam już o nałogowym nie udostępnianiu miejsc osobom starszym, schorowanym, z dziećmi, kobietom. Głównie zauważam to u facetów! Panowie, trochę więcej uprzejmości! Upominacie się, by mieć obiad podany na czas, uprane i posprzątane również, ale nie jesteście w stanie zwolnić miejsca siedzącego dla kobiety? Owszem, macie również wykupiony bilet, macie zapewnione miejsce, ale skoro widzicie że obok Was stoi kobieta ( z dzieckiem) to podnieście swoje ciężkie 4 litery i pozwólcie usiąść Kobiecie, która pewnie jedzie do pracy, albo z niej wraca by w domu pracować na kolejnym etacie.

U starszych pań również zauważyłam ciekawe zjawisko ;) Śmiga niczym 30latka w drodze na przystanek. Podjeżdża mpk to ta udając schorowaną, ledwo co wchodzi do środka pojazdu i głośno wzdycha. Oczywiście, ktoś uprzejmy zwolni jej miejsca siedzącego, by ta za chwilę na następnym przystanku wysiadła i znów biegusiem pognała w świat daleki.

Ciekawy przykład jest również z pieszymi :) Gdy tylko oni zauważą „eLkę” (naukę jazdy) wkraczają na pasy, jezdnię, by przyszły kierowca zahamował na jego widok. Nie zdają sobie sprawy, że jednak są sytuacje na drodze, kiedy nagłe, gwałtowne przyhamowanie bywa niebezpiecznie. W Polsce nie ma obowiązku by na widok zbliżającego się do przejścia pieszego hamować, zwalniamy jedynie, a hamujemy, gdy pieszy jest już nad jezdnią, wkracza na nią… I pamiętajmy, że wkraczając bez dokładnego rozejrzenia się na jezdnię, stwarzamy spore niebezpieczeństwo, przede wszystkim dla siebie.

A i kochani sąsiedzi! Jeżeli widzicie, że wasz znajomy idzie z torbami pełnych zakupów to przetrzymajcie te drzwi, a nie puszczajcie. To tylko o was świadczy. I warto odpowiedzieć z uśmiechem na zwykłe słowo „dzień dobry”, nie trzeba od razu się na nie oburzać, sąsiad chciał się tylko przywitać…

Są to obserwacje tylko z jednego przedpołudnia…. Sytuacji jest naprawdę sporo, ale nie chcę narzekać ;)

Jestem obserwatorem i zauważam różne zjawiska. Nie jestem w stanie pojąc co się stało z ludźmi, gdzie się podziały zasady zdrowego współżycia codziennego. Nasuwają mi się jedynie na myśl słowa Zofii Nałkowskiej rozpoczynające „Medaliony”: „Ludzie ludziom zgotowali ten los”.  Nie jestem w stanie pojąc tego. Przeraża mnie to, w jakim kierunku idzie ten świat, dlaczego „człowiek człowiekowi wilkiem”? Czy naprawdę tak trudno jest zachować się uprzejmie? Gdzie się podziały zasady, które wpajano nam od najmłodszych lat? Twierdzimy, że jesteśmy kulturalni, choć zasady postępowania mówią co innego…
A po czym można rozpoznać kulturalnego człowieka nawet, jeśli byłby ubrany w łachmany? To ruch ciała, mimika, sposób bycia, wysławiania się, uśmiechu, postępowania nawet w drobnych spawach – wszystko to mówi nam o tym, kim jesteśmy. To dobre wychowanie czyni z nas kulturalnych ludzi, budzących sympatię i szacunek. A w czym tkwi istota savoir vivre? Po prostu to wgląd na innych. W tym tkwi ambaras dobrego wychowania, aby obcować z ludźmi w sposób kulturalny.

Kochani, jeżeli sami zauważyliśmy u siebie zachowania, których nie powinni naśladować inni, jeżeli sami czujemy się źle ze sposobem w jaki czasem się zachowujemy, to nic straconego, można to nadrobić. Trzeba tylko chcieć i zauważać drugiego człowieka ;) Nie bądźmy tacy egoistyczni. Sama chęć bycia nienagannym jest już godna pochwały.

 

* Miało być krótko i zwięźle, a wyszło jak zwykle ;)

Ten wpis został opublikowany w kategorii po prostu i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

18 odpowiedzi na „37. O tym, co mnie wkurza, czyli o zapomnieniu zasad savoir vivre…

  1. Mnie niektóre zachowania też strasznie drażnią, ostatnio jechałam z chłopcami i Niuńkiem na rękach i stałam dopóki dziadek nie zrobił awantury jakiejś babce i jej zakupom bo zajmowały dwa miejsca, zazwyczaj spotykam się z życzliwością i jak widzą, że chłopcy stoją to ustępują im miejsca choć mówię, że mogą stać ale tłumaczą, że kierowca wariat i zaraz dziecko będzie latać po całym autobusie, potem tylko Niuniek zagaduje osoby tak, że zapominają gdzie miały wysiąść…
    W ciąży zazwyczaj to młodzi ustepowali mi miejsca starsze babki patrzyły tylko z pogardą…

  2. Nie, no nie jest tak źle, jeszcze obyczaje całkiem nie upadły, tyle, że chamstwo jest bardziej widoczne. Zdziczenie obyczajów to dopiero przed nami, gdy wydorośleje pokolenie tych dzieci, które są teraz hodowane, a nie wychowywane. Rodzice nie mają czasu na wychowywanie, bo są zapracowani, więc sadzają dzieciaka przed ekranem telewizora bądź komputera lub wypuszczają na podwórko, ograniczając swoje działania do pełnego talerza i czystych drogich ciuchów oraz kolejnych gadżetów, którymi może się dzieciak zająć i nie zawracać rodzicom głowy. Bo wychować ma teraz szkoła. Tylko czy da radę?
    Pozdrawiam po długiej przerwie i życzę wszystkiego dobrego w Nowym Roku

    • Sercem_Kobiety pisze:

      O tak to prawda, chamstwo jest bardziej widoczne… Niestety… Choć to też świadczy o tym, że mało jest dobrych uczynków…
      A szkoła, wg mnie, nie jest do wychowywania. Ona ma nas nauczyć naszej historii, naszej literatury, matematyki, przyrody ;)
      Ja naprawdę nie wyobrażam sobie, żebym miała hodować swoje dziecko… Nie tak chcę (chcemy z Mężem) wychować nasze dzieci…

      Dziękuję za życzenia i również życzę wszystkiego dobrego w nowym roku, samych pogodnych dni i uśmiechu na duszy ;)
      Pozdrawiam!

  3. ~Niezabudka pisze:

    Znajomy uświadomił mnie kiedyś, że przepuszcza mnie pierwszą w drzwiach, wąskich przejściach itp. tylko dlatego, że mam fajny tyłek.
    A ja się głupia łudziłam, że to taki dżentelmen ;-)

  4. ~Artur pisze:

    milo mi wpasc z tym razem rewizyta :) no a skoro jestem to rowniez dorzuce swoje slowko do tematu . Twoj post obrazuje nasza smutna rzeczywistosc , ktora tak naprawde nikomu nie sluzy – ani tym ktorzy doswiadczaja ze strony innych braku empatii czy wrecz chamstwa ani tym , ktorym tak ciezko o innych dobrym sercem pomyslec.Tym gorzej , ze wzorzec z samej gory plynie – prosze spojrzec co sie z naszymi elitami dzieje .Nadzieja w tych , ktorzy to zauwazaja i chociazby na przekor postapia tak jak im zwykle poczucie przyzwoitosci dyktuje.
    Ja przyznam sie , ze w przyslowiowej wrecz sytuacji otwietania drzwi i przepuszczania
    kobiety przed soba , byloby mi zwyczajnie wstyd przed Nia gdybym tego nie uczynil .Wyobrazajac sobie sytuacje kiedy przykladowa pani kroczac za mna widzi moje plecy niemal slysze przemykajace przez jej mysl slowo – cham. A przeciez za chama siebie nie uwazam. Pozdrawiam :)

  5. ~rosa pisze:

    Rozmowa pani, która wracała z pracy niezła, bardzo mnie rozbawiła. Myślę, że takie intymne sprawy jednak większość ludzi zachowuje dla siebie, to był chyba ewenement. :)

  6. ~Blondynka pisze:

    Te babcie znam aż za dobrze. Raz miałam sytuację, że wracałam autobusem w okres, bez tabletek, to ból taki że jak stałam na przystanku to aż mnie zginało. Ucieszyłam się, że mam jeszcze miejsce siedzące, a tu idzie taka pani, obładowana siatami i plecak jeszcze! Przepychała się na sam tył prawie z tym, obserwując ludzi, potem stanęła obok mnie, ustawiła sobie wszystko na wolnym siedzeniu a potem wyjęła telefon i zadzwoniła do wnuczki, żeby po nią na przystanek wyszła bo ma ciężkie zakupy a nikt jej miejsca nie ustąpił. Ta, zakupy mogą ‚siedzieć’, a ja mam stać, bo ona ma kaprys?
    A przez pieszego egzaminu nie zdałam, deszcz, mróz, szklanka na drodze, a jakaś dwójka jakby specjalnie za drzewem stała i na pasach hop! nie dość, że bym rozjechała, bo na lodzie się dłużej hamuje, nie pomysleli, to jeszcze by egzaminacyjny samochód walnął ten jadący z tyłu. zero myślenia.

  7. ~Pelasia pisze:

    Dużo racji w tym co piszesz, też mnie strasznie takie zachowanie irytuje. Cierpi na tym moja rodzina, bo ciągle ich pouczam jak maja się zachowywać i ciągle słyszę „Mówiłaś i pamiętamy”. Co do panów, to podam ci przykład, jak sąsiadka zobaczyła przez okno, że sąsiad pomaga mi nieść moje zakupy, zrobiła mu awanturę taką, że omija mnie teraz szerokim łukiem, bo mu wstyd za żonę. Zazdrośnica jest taka i myśli, że wszystkie tylko czekają, żeby poderwać jej męża. Masakra. Pozdrawiam

    • Sercem_Kobiety pisze:

      Jeżeli chodzi o zazdrosne kobiety to oddzielny temat ;) Dużo by o nich mówić ;) Fajnie, że tak wychowujesz swoje dzieci ;) Jak dorosną to zrozumieją :)
      Pozdrawiam, A.

  8. ~analog7 pisze:

    Witam! Muszę przyznać, że sam za dobrze nie byłem wychowywany przez moich rodziców, więc musiałem sam się wychować. Gdybym nie starał się być lepszy to prawdopodobnie zachowywałbym się jak ten młodzian. Ale to było jakiś czas temu i przyznaje rację czarownicy z bagien – chamstwo jest bardziej widoczne i cenione jako mocny charakter. Teraz szkoły nie uczą wychowywać – mówią, cieszcie się, że pilnujemy, żeby niczego nie brali. Faktycznie, cieszę się, ale… i tak biorą. Szkoda, że młodzież nie ma dobrych wzorców do naśladowania choćby. Jak teraz każdy chce być jak np. justin bieber czy jakaś inna gwiazda, mieć dużo pieniędzy i dobra, to na nic nawet próby dobrego wychowania. Sami rodzice porównują się do innych pod względem posiadanych dóbr materialnych, więc to przekłada się na dzieci. A że jesteśmy zapracowani, no jesteśmy, a to, że rodzice uważają, że powinniśmy być tak biedni jak oni na początku to będziemy jeszcze bardziej zapracowani chcąc się usamodzielnić. Poza tym uważam, że za granicę wyjechali właśnie Ci dobrze wychowani albo dobrze pracujący, dlatego w Polsce jest teraz tyle chamstwa i nieróbstwa. Jeżeli chodzi o dobry komentarz w sprawie pomagania sobie nawzajem to polecam modlitwę Polaka w filmie „Dzień Świra” – bardzo dobra modlitwa o zawiści Polaków względem siebie nawzajem.
    Tak mam dość narzekania, ale powiem tak – w dzisiejszych czasach w Polsce za dobry uczynek albo dostaje się mocno w tyłek albo każdy uważa, że nie musi za to dziękować, bo Ty jesteś od tego jak d… od srania (takie rzeczy słyszę czasami z ust szanowanych ludzi). Pozdrawiam takie dobre dusze, które publikują w tym miejscu, a autorce w szczególności. Miło usłyszeć, że ktoś myśli podobnie do mnie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>