41. Trudny wybór

Kochani, witajcie :)

Ten kto zna mnie osobiście, wie, że uwielbiam książki, uwielbiam oderwać się od naszej zwykłej codzienności i zatracić się w innym świecie, przeżywając z bohaterami ich wydarzenia.
Za czasów dziecka, kiedy jeszcze chodziłam do szkoły, nie chętnie czytałam. Może dlatego że głównie kazano mi czytać lektury, których wymagano w szkole? Zmieniło się to w momencie, gdy moja Ciocia przyniosła mi z biblioteki inne książki, które nie były tylko przykrym obowiązkiem na lekcję polskiego. Pamiętam nawet, jak Ciocia pisała za mnie rozprawki, ahh jak ja tego nie lubiłam :) Za czasów liceum moje umiłowanie do książek wzmocniło się za sprawą pani Profesor, która przy omawianiu lektur potrafiła zapytać o najdrobniejszy szczegół i od razu wiedziała, kto przeczytał opracowanie a kto całą książkę; nic nie dało się ukryć, a dla ambitniejszych wskazywała inne tytuły o podobnych fabułach.
Większość moich rówieśników w tym czasie zaczytywała Harrego Pottera, podczas gdy ja oddawałam się tzw. obyczajówkom, sensacjom, kryminałom; do dziś nie lubię fantastyki, ani w książce ani w filmie :)

Ale już dość sentymentalizmu :) Wróćmy do rzeczywistości :)

Jak już wspomniałam lubię oderwać się od rzeczywistości tu i teraz, i zabłądzić w innym świecie. Zawsze wtedy nachodzi mnie taka refleksja, nad życiem, nas sensem…

Jestem właśnie po lekturze Caroline Leavitt „Szczęście w twoich oczach”. Książka należy do gatunku powieści obyczajowych, porusza nie łatwe tematy: ból po stracie bliskiej osoby – po śmierci żony i matki, po poronieniu, po rozstaniu ze zdradzającym mężem. Nie ma w niej tanich chwytów przy budowaniu napięcia, które stopniowo narasta, sprawiając, że trudno oderwać się od lektury.
Przeczytałam ja jednym tchem, niecierpliwie czekając na finał i kibicując bohaterom. Zakończenie mnie zaskoczyło, ale uważam je za plus, bo okazało się dojrzałe, przemyślane i niespodziewane.
To też opowieść o próbie odkupienia win, zaprzepaszczonych szansach i tych, które się jeszcze nie pojawiły.

Dlatego, ja się pytam: ile razy w życiu zrobiliśmy, coś co nie sprawiało nam przyjemności, ile razy w życiu zrobiliśmy coś wbrew sobie, dla innych, nie dbając o własne szczęście?

Pewna znana mi bliska osoba w młodzieńczych latach podjęła pierwszą pracę w znanym fast foodzie, nie należała ona do najlżejszych, ale pracowała tam bo miała swoją niezależność finansową i miała na tzw. waciki. Przepracowała tak, dając się wykorzystywać i poniżać, 4 lata. Odchodząc poczuła jak spada z niej wielki ciężar, obiecała sobie, że już nigdy nie wróci tam pracować. Po paru latach, gdy zwolniła się z innej firmy, nie mogła znaleźć nowej pracy. Miała już dość wysłuchiwania na swój temat jakim jest nierobem, jak jej wygodnie żyć na rachunek innych, odnowiła kontakty z ludźmi z fast food’a. Wróciła na stare śmieci, niby jest lepiej, inna atmosfera pracy, inni ludzie, ale jednak to dalej to samo. Nie jest zadowolona ze swojej pracy, nie lubi tam chodzić, gdy przychodzi dzień pracy dostaje mocnych bóli brzucha, to nie tak powinno być. Ale wie, że dzięki tej pracy ma pieniądze na życie, na jedzenie, na opłacenie rachunków, dzięki tej pracy niedługo będzie stać ją na studia, na założenie rodziny. Tylko dlaczego ktoś stale podcina jej skrzydła pytając, czy na tylko tyle ją stać i czy tylko takie ma ambicje w życiu?

Kolega, bardzo chorowity i przez to wyśmiewany w dzieciństwie stale wpadał z tzw. złe towarzystwo, które kradło i urządzało bijatyki.  Odważył się, zerwał kontakty z kolegami i wyjechał z wioski do większego miasta w poszukiwaniu lepszego życia. Znalazł swoje miejsce, zaczął biegać, startować w maratonach. Poznał tą jedną jedyną, jak mu się wydawało. Zakochał się bez pamięci w niej, cały się jej oddał, nie wyobraża sobie już życia bez ukochanej. Podczas, gdy ona nie dorosła do poważnego, dorosłego życia. Zaczęła go wykorzystywać, oczekiwać by cały świat miał być podporządkowany jej, zabawia się z innymi, umawia się na spotkania, flirtuje z nimi przez wiadomości, a swojego chłopaka traktuje chłodno i ma mu za złe, że nie rozmawiają o niczym innym niż o pracy czy o zakupach (czyt. o codziennym życiu); już nie ma w nich tej samej radości, która gościła na początku. Zaręczyli się, planują wspólne życie, niebawem ślub.  Kolega, pracuje na 2 etaty, by jego dziewczynie było dobrze, by było ich stać na lepsze życie, by miała wszystko o czym tylko marzy, zaharowuje się a i tak jest źle. Dziewczyna ma pretensje, że chłopak nie tuli się po pracy do niej, nie obsypuje kwiatami, jak dawniej. Teraz kłócą się o źle odstawioną szklankę na stole, o nie wytarte naczynia, a w dodatku ona porównuje go do kolegi, z którym smsuje. Mieli się blisko rozstać, jednak są nadal ze sobą, jak długo? Nie wiadomo. Może to miłość? A może oboje nie umieją powiedzieć sobie dość i dlatego trwają w tym, bojąc się, że zostaną sami?

Niedawno pisałam też o przyjaciółce – przykładnej żonie czy może służącej własnego męża.
Znam też dziewczynę, która stale chodzi na siłownię, do kosmetyczki, do fryzjera. Owszem, miłe to, dba o siebie. Jednak ona to robi, dla narzeczonego, by jej nie porzucił dla innej ładniejszej, szczuplejszej, zadbanej.

Przykładów w naszym życiu sporo, wystarczy rozglądnąć się wokół. Dlaczego w życiu  musimy podejmować trudne decyzje? Dlaczego robimy coś wbrew sobie i tym samym nie pozwalamy sobie być szczęśliwym?

Moim zdaniem nie o to chodzi w życiu. Swoje życie powinniśmy przeżyć, tak, by nie żałować ani dnia, by być w pełni szczęśliwym. Ja jestem! Mimo, że czasem jest ciężko, staram się być szczęśliwa, cieszyć się z małych rzeczy i być wdzięczna za wszystko co mnie otacza, bo to kim jesteśmy dziś jest odzwierciedleniem tego kim i czym byliśmy kiedyś i jak myśleliśmy. ;)

„Otwórz się. Wpuść do swojego serca kogoś, kto rozumie Ciebie, Twoje poczucie humoru, Twoją muzykę, Twoje marzenia. Nie umawiaj się z kimś, kto zamyka Ci oczy na cud, jakim są Twoi przyjaciele, Twoja rodzina i Ty sam. Znajdź kogoś, kto sprawia, że się uśmiechasz, śmiejesz i bujasz w obłokach przez całą drogę do domu”. Regina Brett

I dlatego między innymi lubię też czytać :) Pozwalają na chwilę refleksji :)

 

 

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, będzie mi bardzo miło, jeżeli również zajrzysz na mojego fanpage i polubisz moją stronę.
Dla Ciebie to tylko chwila i jeden klik, dla mnie niezmierna radość, że nie przeszedłeś bez pozostawienia śladu.
Obiecuję, że będziesz na bieżąco ze wszystkimi nowościami, chyba warto spróbować? :)

KOBIECYM SERCEM NA FB

Ten wpis został opublikowany w kategorii myśli swobodne, zaczytani. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „41. Trudny wybór

  1. ~Emila pisze:

    Piękny,mądry i przemyślany tekst…..No cóż często jest tak ,że robimy coś wbrew sobie ,a dla innych…..czasem nawet nie zauważamy ,że robimy sobie krzywdę i innym takim postepowaniem…….dziś wiem napewno -każdy ma swoje życie i powinien być szczęśliwy ma do tego prawo.W wielu wypadkach decyzje podjete przez nas nie będą się podobały ogółowi,spotkamy się z krytyką ,osądem ,potępieniem….Tylko co nas to obchodzi ?????Ważne aby z premedytacją NIE RANIĆ LUDZI ,NIE PONIŻAĆ ,NIE NISZCZYĆ -JEDNOCZEŚNIE DBAĆ O DOBRO SWOJE I NAJBLIŻSZYCH !…..czasem miłość przemija….zmieniamy pracę…miejsce zamieszkania …..znajomych….i pozostanmy w tym odrobinę egoistyczni bo nic na siłę w życiu,nic po trupach……Wiele musiało lat upłynąć i wiele musiałam popełnić błędów aby to zrozumieć.Zyjmy tu i teraz dla siebie ..A inni ????/A inni mają swoje zdanie swoje życie i niech je układają jak lubią :))))Z pozdrowieniami dla autorki tekstu:))))))….wierna czytelniczka …..

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>