43. Świątecznie

 

Moi Kochani! <3
opłatek
To juz ten czas, chciałam Wam życzyć pogodnych, radosnych i rodzinnych świąt. ;)
Drodzy, niech to będzie dla Was czas zadumy, refleksji i odpoczynku od codziennej gonitwy.
Niechaj święty Mikołaj i Dziadek Mróz podaruje Wam coś co jest najważniejsze, czyli radość, spokój, zdrowie i miłość, bo miłość jest najważniejsza! Spędźcie ten czas najlepiej jak potraficie!
Wszystkiego dobrego Kochani <3 :*

Opublikowano po prostu | 1 komentarz

42. Bo „wyjątkowe okazje” w „zwyczajnym dniau” dodają sił i energii do działania…

Kochani, witajcie :* Stęskniłam się za Wami <3

Tak mnie naszło… Jesień w pełni… W przekonaniu większości to ciemne, szare, krótkie i smutne dni. W telewizji dostrzegamy tylko reklamy suplementów diety po których zażyciu wracają nam siły witalne, energia, radość dnia, tryskamy energią i jesteśmy gotowi do działania. Ale czy tak naprawdę jest? Naprawdę wierzymy w to, że po zażyciu chemicznej tabletki powrócą nam siły i będziemy działać? Przecież taka chemiczna „moc” niewiele ma wspólnego z prawdziwym owocem czy warzywem, dzięki któremu naprawdę dostarczamy sobie energii.

Jesienią wzrasta sprzedaż tych substancji tylko dlatego, że są reklamowane przez wynajęte specjalnie do tego modelki. Kobiety zmęczone, zapracowane, bez energii, które wezmę tabletkę i nagle wyglądają tak jakbyśmy chciały wyglądać: płaski brzuch, wąska talia, śliczny biały uśmiech, ładne włosy, gotowe do działania. Patrzymy na to i też tak chcemy, chcemy mieć tą radość, pewność siebie, urodę i sukces, bo przecież zażywając tą magiczną tabletkę zaczynamy działać, wykonywać różne zadania, czyli wszystko nam się udaje, osiągamy sukces. Tak działa nasza psychika, nasza podświadomość, dlatego lecimy do apteki po gotowe, chemiczne środki dzięki którym dostajemy skrzydeł do działania i czujemy się lepiej. Dajemy się na to nabrać, choć w pełni wiemy że to tylko wynajęta modelka do reklamy (dachówek, opon, grzejników – nie raz pewnie się spotkaliście z tym, że już tą panią gdzieś widzieliście). Podświadomie oczekujemy, że razem z opakowaniem tabletek kupujemy nową siebie, z nową energią i chęcią do działania. Nic bardziej mylnego :) Dlatego sięgnijmy po jabłko, orzechy, pełnowartościowe naturalne składniki i w ten sposób dodajmy sobie sił nie odkładając spraw na później… 

A ile razy odkładaliśmy coś na później, na wyjątkowe okazje, czekaliśmy na odpowiedni moment.? No właśnie… Tylko czasami później nie następowało, albo było już za późno na później i zostawaliśmy z poczuciem żalu, gniewu… Nie ma czegoś takiego jak wyjątkowa okazja, bo szczególną okazją jest właśnie ten dzień, ta chwila… Zacznij cieszyć się każdego dnia z drobnych rzeczy – tak dużo jest tego obok Ciebie…

Wypijmy ulubioną kawę z filiżanki, która stoi za szybą i czeka na wyjątkową okazję, kiedy będą specjalni goście, powiedzmy bliskiej osobie jak bardzo nam na niej zależy nie czekając na wyjątkową okazję, gdy np. coś zrobi w domu. Pójdźmy na cmentarz zapalić znicz, nie czekając na 1 listopada. Zadzwońmy na kochanej babci z zapytaniem co u niej, nie czekając do urodzin, imienin, bo czasem może być za późno, nawet o te kilka minut, godzin, dni i zostaniemy z poczuciem winy, żalu do samego siebie. Pozwólmy sobie na chwilę tylko dla siebie, z książką, z dobrym filmem. Idźmy do fryzjera, kosmetyczki nie czekając na święta, czy wesele… Nie odkładajmy tych rzeczy na specjalne okazje – cieszmy się nimi każdego dnia… Pomyślmy o tym, ile jest w naszym życiu takich rzeczy, które tak leżą sobie gdzieś nigdy nie używane – zawsze odkładane na potem, na lepszą okazję. Takie małe rzeczy, niby nieważne, a jednak mają duże znaczenie… Spróbujmy jak dużą radość i uśmiech może dać wypicie zwykłej kawy, ale z najpiękniejszej filiżanki, która stoi za wspomnianą szybą. To naprawdę wpływa na humor i samopoczucie. Rzeczy są po to, żeby ich używać. To wspaniały sposób, żeby przypomnieć sobie, że życie jest krótkie, a jedyne, co się liczy, to chwila obecna. I najważniejsze, że robisz to dla kogoś bardzo wyjątkowego - dla siebie…

Pomyśl… Gdyby nie było jutra czy nie byłoby Ci szkoda tych wszystkich nawet najmniejszych niezałatwionych spraw? Tych wszystkich nienapisanych listów? Tych wszystkich nie powiedzianych słów? Tych wszystkich gestów, na które zabrakło Ci odwagi? Tego, że nie spotkałeś się z kimś, z kim zdzwanialiście się przez tyle czasu? Czy nie byłoby Ci szkoda, że za mało mówiłeś ukochanym osobom, jak bardzo ich kochasz?

Nigdy nie wiesz czy coś „na wyjątkowe okazje”, użyte w „zwyczajnym dniu” nie sprawi, że ten zwyczajny dzień stanie się wyjątkowy, piękny, doda Ci energii, sił

zamiast tego chemicznego suplementu diety…

Cieszmy się z małych rzeczy… ;) Dopieszczajmy się :)

A.

 

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, będzie mi bardzo miło, jeżeli również zajrzysz na mojego fanpage i polubisz moją stronę. Dla Ciebie to tylko chwila i jeden klik, dla mnie niezmierna radość, że nie przeszedłeś bez pozostawienia śladu. Obiecuję, że będziesz na bieżąco ze wszystkimi nowościami, chyba warto spróbować? :)

KOBIECYM SERCEM NA FB

 

Opublikowano myśli swobodne | Otagowano , , , , , , , , | 3 komentarzy

41. Trudny wybór

Kochani, witajcie :)

Ten kto zna mnie osobiście, wie, że uwielbiam książki, uwielbiam oderwać się od naszej zwykłej codzienności i zatracić się w innym świecie, przeżywając z bohaterami ich wydarzenia.
Za czasów dziecka, kiedy jeszcze chodziłam do szkoły, nie chętnie czytałam. Może dlatego że głównie kazano mi czytać lektury, których wymagano w szkole? Zmieniło się to w momencie, gdy moja Ciocia przyniosła mi z biblioteki inne książki, które nie były tylko przykrym obowiązkiem na lekcję polskiego. Pamiętam nawet, jak Ciocia pisała za mnie rozprawki, ahh jak ja tego nie lubiłam :) Za czasów liceum moje umiłowanie do książek wzmocniło się za sprawą pani Profesor, która przy omawianiu lektur potrafiła zapytać o najdrobniejszy szczegół i od razu wiedziała, kto przeczytał opracowanie a kto całą książkę; nic nie dało się ukryć, a dla ambitniejszych wskazywała inne tytuły o podobnych fabułach.
Większość moich rówieśników w tym czasie zaczytywała Harrego Pottera, podczas gdy ja oddawałam się tzw. obyczajówkom, sensacjom, kryminałom; do dziś nie lubię fantastyki, ani w książce ani w filmie :)

Ale już dość sentymentalizmu :) Wróćmy do rzeczywistości :)

Jak już wspomniałam lubię oderwać się od rzeczywistości tu i teraz, i zabłądzić w innym świecie. Zawsze wtedy nachodzi mnie taka refleksja, nad życiem, nas sensem…

Jestem właśnie po lekturze Caroline Leavitt „Szczęście w twoich oczach”. Książka należy do gatunku powieści obyczajowych, porusza nie łatwe tematy: ból po stracie bliskiej osoby – po śmierci żony i matki, po poronieniu, po rozstaniu ze zdradzającym mężem. Nie ma w niej tanich chwytów przy budowaniu napięcia, które stopniowo narasta, sprawiając, że trudno oderwać się od lektury.
Przeczytałam ja jednym tchem, niecierpliwie czekając na finał i kibicując bohaterom. Zakończenie mnie zaskoczyło, ale uważam je za plus, bo okazało się dojrzałe, przemyślane i niespodziewane.
To też opowieść o próbie odkupienia win, zaprzepaszczonych szansach i tych, które się jeszcze nie pojawiły.

Dlatego, ja się pytam: ile razy w życiu zrobiliśmy, coś co nie sprawiało nam przyjemności, ile razy w życiu zrobiliśmy coś wbrew sobie, dla innych, nie dbając o własne szczęście?

Pewna znana mi bliska osoba w młodzieńczych latach podjęła pierwszą pracę w znanym fast foodzie, nie należała ona do najlżejszych, ale pracowała tam bo miała swoją niezależność finansową i miała na tzw. waciki. Przepracowała tak, dając się wykorzystywać i poniżać, 4 lata. Odchodząc poczuła jak spada z niej wielki ciężar, obiecała sobie, że już nigdy nie wróci tam pracować. Po paru latach, gdy zwolniła się z innej firmy, nie mogła znaleźć nowej pracy. Miała już dość wysłuchiwania na swój temat jakim jest nierobem, jak jej wygodnie żyć na rachunek innych, odnowiła kontakty z ludźmi z fast food’a. Wróciła na stare śmieci, niby jest lepiej, inna atmosfera pracy, inni ludzie, ale jednak to dalej to samo. Nie jest zadowolona ze swojej pracy, nie lubi tam chodzić, gdy przychodzi dzień pracy dostaje mocnych bóli brzucha, to nie tak powinno być. Ale wie, że dzięki tej pracy ma pieniądze na życie, na jedzenie, na opłacenie rachunków, dzięki tej pracy niedługo będzie stać ją na studia, na założenie rodziny. Tylko dlaczego ktoś stale podcina jej skrzydła pytając, czy na tylko tyle ją stać i czy tylko takie ma ambicje w życiu?

Kolega, bardzo chorowity i przez to wyśmiewany w dzieciństwie stale wpadał z tzw. złe towarzystwo, które kradło i urządzało bijatyki.  Odważył się, zerwał kontakty z kolegami i wyjechał z wioski do większego miasta w poszukiwaniu lepszego życia. Znalazł swoje miejsce, zaczął biegać, startować w maratonach. Poznał tą jedną jedyną, jak mu się wydawało. Zakochał się bez pamięci w niej, cały się jej oddał, nie wyobraża sobie już życia bez ukochanej. Podczas, gdy ona nie dorosła do poważnego, dorosłego życia. Zaczęła go wykorzystywać, oczekiwać by cały świat miał być podporządkowany jej, zabawia się z innymi, umawia się na spotkania, flirtuje z nimi przez wiadomości, a swojego chłopaka traktuje chłodno i ma mu za złe, że nie rozmawiają o niczym innym niż o pracy czy o zakupach (czyt. o codziennym życiu); już nie ma w nich tej samej radości, która gościła na początku. Zaręczyli się, planują wspólne życie, niebawem ślub.  Kolega, pracuje na 2 etaty, by jego dziewczynie było dobrze, by było ich stać na lepsze życie, by miała wszystko o czym tylko marzy, zaharowuje się a i tak jest źle. Dziewczyna ma pretensje, że chłopak nie tuli się po pracy do niej, nie obsypuje kwiatami, jak dawniej. Teraz kłócą się o źle odstawioną szklankę na stole, o nie wytarte naczynia, a w dodatku ona porównuje go do kolegi, z którym smsuje. Mieli się blisko rozstać, jednak są nadal ze sobą, jak długo? Nie wiadomo. Może to miłość? A może oboje nie umieją powiedzieć sobie dość i dlatego trwają w tym, bojąc się, że zostaną sami?

Niedawno pisałam też o przyjaciółce – przykładnej żonie czy może służącej własnego męża.
Znam też dziewczynę, która stale chodzi na siłownię, do kosmetyczki, do fryzjera. Owszem, miłe to, dba o siebie. Jednak ona to robi, dla narzeczonego, by jej nie porzucił dla innej ładniejszej, szczuplejszej, zadbanej.

Przykładów w naszym życiu sporo, wystarczy rozglądnąć się wokół. Dlaczego w życiu  musimy podejmować trudne decyzje? Dlaczego robimy coś wbrew sobie i tym samym nie pozwalamy sobie być szczęśliwym?

Moim zdaniem nie o to chodzi w życiu. Swoje życie powinniśmy przeżyć, tak, by nie żałować ani dnia, by być w pełni szczęśliwym. Ja jestem! Mimo, że czasem jest ciężko, staram się być szczęśliwa, cieszyć się z małych rzeczy i być wdzięczna za wszystko co mnie otacza, bo to kim jesteśmy dziś jest odzwierciedleniem tego kim i czym byliśmy kiedyś i jak myśleliśmy. ;)

„Otwórz się. Wpuść do swojego serca kogoś, kto rozumie Ciebie, Twoje poczucie humoru, Twoją muzykę, Twoje marzenia. Nie umawiaj się z kimś, kto zamyka Ci oczy na cud, jakim są Twoi przyjaciele, Twoja rodzina i Ty sam. Znajdź kogoś, kto sprawia, że się uśmiechasz, śmiejesz i bujasz w obłokach przez całą drogę do domu”. Regina Brett

I dlatego między innymi lubię też czytać :) Pozwalają na chwilę refleksji :)

 

 

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, będzie mi bardzo miło, jeżeli również zajrzysz na mojego fanpage i polubisz moją stronę.
Dla Ciebie to tylko chwila i jeden klik, dla mnie niezmierna radość, że nie przeszedłeś bez pozostawienia śladu.
Obiecuję, że będziesz na bieżąco ze wszystkimi nowościami, chyba warto spróbować? :)

KOBIECYM SERCEM NA FB

Opublikowano myśli swobodne, zaczytani | 1 komentarz